Jak spędziliśmy ferie?

22 stycznia województwo warmińsko-mazurskie rozpoczęło ferie. Czyli...czyli my. Nie mieliśmy planów na te dwa tygodnie. Po prostu chcieliśmy spędzić je najlepiej jak umiemy, dużo pospacerować, może odkryć jakieś nowe miejsce? Już w poniedziałek spadł śnieg i nasza ,,mała ojczyzna" (czyli wioska, las i pobliskie łąki) zrobiła się caaała biała...Zapraszam!

Kiedy spadł śnieg pomyśleliśmy ,,Trzeba korzystać, bo szybko zniknie". Więc znaleźliśmy nasze stare, niezastąpione sanki i ruszyliśmy w teren. Mieliśmy już wcześniej obcykane trzy miejsca: dwie górki na placu zabaw,  góra ,,Diablica" oraz dwie górki u nas za domem. Najpierw udaliśmy się na ,,Diablicę".  To największe wzniesienie w naszej okolicy. Przeszliśmy przez druty i po kilku minutach intensywnego marszu pod górę dotarliśmy na szczyt. Piękny widok, wszystko białe. Wioska bardzo ładnie wyglądała, domy takie małe. Na początku bałam się zjechać, ale jak już usiadłam to się po prostu uśmiałam. Sanki ani rusz. Julia mnie popchnęła i wtedy dopiero ruszyłam. Za ciężka? Nie wiem, hah ale powodem mógł być również śnieg, który strasznie się lepił do tych...yyy....jak to nazwać...strzemion sanek? W każdym bądź razie nie dało się tam zjechać, jak Julia mnie popchnęła to zjechałam tylko jakieś 2 metry (?). Chyba wolę mniejsze górki, krócej zjeżdżać i szybciutko wchodzić i tak w kółko niż zjechać długo i wchodzić długo. Spróbowaliśmy na placu i słuchajcie: to jest to! Szybko, stromo - idealnie! Zostały nam dwie górki za domem. Na tym polu (bo to pole ze wzniesieniami) rosło milion małych, kłujących krzaczków. I wiecie co? Mimo, że próbowałam je ominąć, nakierowywałam sanki to i tak wjechałam w te krzaki i się pokułam. Heh. Nieźle się uśmiałam. Ale nie myślcie sobie, że te krzaczory były jakąś wielką przeszkodą. Nie, nie, nie. Jest na tym polu takie miejsce, gdzie te krzaki tworzą aleję po dwóch stronach. Jedzie się przez taki tunel! Tak więc mają też swoje plusy. A oprócz tego niezwykle ładnie zdobią pole.

Na tym nie kończą się nasze zmagania z sankami. Na drugi dzień padła decyzja: Majlo będzie mnie woził. Jest silny, da radę. I co udało się? Powiem, że tak na pół. Z jednej strony wyszło, bo jechałam. A z drugiej były chwile, gdzie Majlo coś zwęszył i wjechałam w krzaki. Było bardzo śmiesznie. Cieszę się, że spróbowaliśmy.

Ferie minęły nam przede wszystkim na spacerach. Tych krótszych i tych dłuższych. Mimo silnego mrozu, wiatru i śniegu a potem jeszcze odwilży nie zraziliśmy się i pokonaliśmy sporo kilometrów. Jednego dnia zaliczyliśmy ,,Uklankę", czyli taki mały strumyk, który nigdy nie zamarza. Innego dnia byliśmy nad ,,Źródełkiem", potem nad jeziorem, a następnie na łąkach. Doszliśmy również do Mojtyn. Następnego dnia odwiedziliśmy leśniczówkę ,,Kołowin" a potem doszliśmy do śluzy. Pokonaliśmy wtedy 13 kilometrów. Nigdy nie sądziłam, że z tamtego miejsca dotrzemy do śluzy. Majlo pierwszy raz był na śluzie! Dla niewtajemniczonych: śluza to taka tama łącząca dwa jeziora. Nasze ,,Mokre" z jeziorem ,,Krutyńskim". Oprócz śluzy znajdują się tam przeróżne kładki. Jest tam również ,,Rezerwat Krutynia". Śluza kojarzy mi się przede wszystkim z wakacjami. Zawsze ale to zawsze tam przychodzimy.Też macie takie miejsca, bez których nie wyobrażacie sobie wakacji czy ferii? Które utkwiły wam w głowie i nie możecie tak po prostu o nich zapomnieć? My tak mamy właśnie ze śluzą.
  

 Dwa tygodnie to również praca i powtarzanie sztuczek i...przywołania. Naszego nieszczęsnego przywołania, które różnie wychodzi. Ćwiczymy i ćwiczymy, to na pewno na marne nie pójdzie. Wychodzi czasem dobrze, czasem gorzej. Ale chęci zawsze dobre. Zauważyłam, że na Majla dobrze działa gwizdanie, więc pewnie też zrobimy coś w tym kierunku.


 Przez ferie odwiedziliśmy sporo miejsc i zobaczyliśmy dużo. Odwiedziliśmy taki drugi półwysep, na którym dawno już nie byliśmy a także stanicę wodną czy inne ścieżki. Przeszliśmy się pewna taką drogą, aby zobaczyć gdzie prowadzi. I wiecie co? Tak po prostu ta droga się skończyła. Się nagle urwała...A jeśli chodzi o kwestię tego, że dużo widzieliśmy. To tak, sporo udało nam się zobaczyć. Sarny na całym widnokręgu, które najpierw uciekały a potem stanęły i skubały sobie trawę. Pojedyncze zwierzaki jak dzięcioł zielony, największy polski dzięcioł lub kruki, sroki czy pojedyncze sarenki. Ale nie tylko zwierzęta widzieliśmy. Jak była odwilż to przeszliśmy się nad jezioro. Lód na jeziorze był,  ale był że tak powiem już zalany wodą i bardzo słaby. Mimo to, zobaczyliśmy, że na środku jeziora jakieś dzieci (dwójka) i jeden dorosły siedzą i łowią ryby. ,,Jak?! Przecież lód taki słaby" - pomyślałam. Nie wiem, co to za ludzie ale bardzo niemądrze postąpili. W czasie odwilży na lód się nie wchodzi, bo on topnieje. Tak więc, przykładu moi drodzy z nich nie bierzmy.

Ostatnie dni ferii były bardzo deszczowe. Staraliśmy się, aby jak najdłużej być na spacerach jednak zawsze wracaliśmy przemoknięci do suchej nitki. Ileż to razy mieliśmy Bałtyk w butach!







Ferie 2018 to przede wszystkim:
  • duża ilość spacerów, niezależnie od pogody, czy deszcz, mróz, śnieg, odwilż codziennie spacer.
  • przygoda z sankami, trzy świetne górki, zaprzęg pies-sanki-człowiek
  • odkrycie wielu miejsc oraz odwiedzenie tych znanych od dawna
  • obserwowanie dzikich zwierząt
  • wzięłam się w końcu za bloga
  • powtarzanie sztuczek i przywołania
  • niezapomniane momenty
  • dużo śmiechu
  • dobrze wykorzystane dwa tygodnie!

Jestem bardzo zadowolona z ferii. Uważam, że spędziliśmy je bardzo aktywnie.


A jak Wam minęły ferie?
Weronika&Majlo


7 komentarzy:

  1. Ja także uważam ferie za udane. Dużo się działo, więc jest co wspominać. Fajnie przeczytać takie podsumowanie i powspominać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi akurat ferie zaczynają się od przyszłego tygodnia. Bardzo bym chciała zrobić sesję zdjęciową Bonusowi, ale dzisiaj były pierwsze próby i zapowiada się, że za dużo z tego nie wyjdzie. Pies nie może wejść w śnieg, bo od razu do łap przyczepiają mu się kulki śnieżne i sprawiają dyskomfort.
    Cieszę się, że udało Ci się spędzić miło czas.

    Biały Krukk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... a może posmaruj mu łapy wazeliną lub jakąś inną maścią? Albo buciki? Na pewno będzie dobrze i zrobisz śliczne fotki, trzymam kciuki :)

      Życzę udanych ferii!
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ale pięknie u Was było! U nas niestety śnieg już topnieje i pozostaje sama plucha... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jeszcze śnieg u Was spadnie :)
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  4. hej hej! aurę mieliście przecudną! :) chociaż nie mogę narzekać, bo i u nas śniegu nie brakowało. Nasze ferie się niedawno rozpoczęły, pierwszy tydzień to przede wszystkim słodkie lenistwo, ale przecież czasem trzeba odpocząć ;)
    Pozdrawiamy serdecznie i w wolnej chwili zapraszamy do nas :D

    OdpowiedzUsuń