Pierwsze wakacyjne dni - co się działo?

Mamy wakacje! Czas wyczekiwany przez każdego psiarza. Dwa miesiące dla psa i z psem - brzmi to super, co nie? Przez kilka dni  na psich blogach przewijały się posty o planach na te dni. Ja takiego posta nie napisałam. Czemu? A bo tych planów mamy bardzo mało. Nagrać filmik, pójść na jakąś dłuższą wyprawę, wykąpać się razem, pokonać dużo kilometrów. Krótko mówiąc - spędzić je aktywnie. Dzisiaj taki post aktualizacyjny, bo wydarzyło się bardzo dużo.


Zacznę od tematu otwierania furtek. Zawsze kiedy gdzieś szłyśmy bez Majla, to on na nas czekał. Siedział koło furki i wyglądał. Babcia nawet mówiła, że piszczał i wył. Tak zawsze było, aż do poniedziałku. Kiedy stałyśmy (wciąż nie wiem czemu piszę w liczbie mnogiej) koło domu koleżanek to ktoś krzyknął ,,Maajlo biegnie!" A my patrzymy a tu na serio Majlo. Pędzi w naszym kierunku z jęzorem z tyłu. Szybko złapałam go za obrożę kiedy podbiegł i odprowadziłam go. Byłam zaskoczona. Jak on mógł wyleźć? Następnego dnia znów to samo. Stoimy w tym samym miejscu i tu Majlo a za nim zgraja psów. Na szczęście zignorował psy ( z którymi zawsze się gryzł; byłam  z niego duma) i podbiegł do nas. Kolejne dwa dni znów to samo. Aż do wczoraj, ponieważ znaleźliśmy klucze od furtek i już nie wyjdzie, hihihihi. Chciałam z siostrą zobaczyć jego zaskoczenie, jak nie może otworzyć łapą klamki. Wyszłyśmy na ulicę i patrzyłyśmy. Był naprawdę zaskoczony i trochę poddenerwowany. I teraz uważnie czytajcie...Wskoczył przednimi nogami na murek i próbował przeskoczyć ogrodzenie. Heh, na szczęście mu się to nie udało. Masa nie pozwoliła...


A teraz kilka słów o naszej przygodzie z rowerem...Od dawna chciałam, żeby Majlo towarzyszył nam na wycieczkach rowerowych. Pewnego dnia spróbowałyśmy. Wzięłyśmy rowery, smycz i pojechaliśmy prostą drogą. Majlo od razu załapał o co chodzi. Biegł truchtem a nie pełnym speedem jak przy normalnym bieganiu. Pojechaliśmy w las. W lesie było trochę gorzej. Mimo, że rower cały czas jechał Majlo bez przerwy się zatrzymywał by powęszyć lub zrobić siku. Mi wtedy kierownica się przechylała i traciłam równowagę. Kolejnym problemem była smycz, która ciągle się nam plątała. Raz była pod kołem, raz wlazła w szprychę. Heh, nie mogłam jej stamtąd wyjąć. Kiedy wracaliśmy wsią, przejeżdżaliśmy koło psów. Ja z Majlem po prawej a Julia koło psów (żeby zagrodzić na wszelki wypadek dostęp do nich, bo Majlo miał luźną smycz i mógł podbiec). Wszystko poszło jak po maśle. Majlo nawet na te psy nie spojrzał. Byłam mega dumna. Drugiego dnia, kiedy przejeżdżałyśmy koło psów, Julia pojechała pierwsza (nie wiem, czemu to zrobiła) krzyczałam, że ma wrócić ale ona odpowiedziała, że mam jechać szybko, to wtedy Majlo do nich nie podbiegnie. ,,No dobra niech się dzieje co chce" - pomyślałam.  Rozpędziłam się. Luźna smycz. Majlo gwałtownie skręcił, ja wyskoczyłam z roweru i spadłam głową na beton (prawie ją rozbiłam). Psy zaczęły się gryźć. Wstałam, wzięłam rower na bok ( bo jechał samochód) i oddzieliłam Majla od psów. A to wszystko widział właściciel tych psiaków. Pozwólcie, że zostawię to wydarzenie bez komentarza.


Jednak na tym nasze zmagania z rowerami się nie kończą. Na drugi dzień spróbowaliśmy jeszcze raz, pojechaliśmy tym razem w inne miejsce i wzięłam krótszą smycz. Było super! Majlo bardzo ładnie się zachowywał (nawet wtedy kiedy przejeżdżaliśmy koło psów!), jego tempo było idealne, postawa w stosunku do psów również. Po prostu inny pies! Nasza przygoda z rowerami dopiero się zaczyna, trzymajcie za nas kciuki!


Co jeszcze się działo? Zaliczyliśmy wodowanie! W końcu woda przekwitła, ja z Julią mogłyśmy pomoczyć nogi a Majlo popływać i ponurkować. Nie obyło się też bez skoków do wody!

Któregoś dnia ( nie wiem dokładnie kiedy, w wakacje w ogóle nie śledzę czasu,hehe) Majlo poznał małą, młodziutką koleżankę. Jest nią dwumiesięczna Perełka, szczeniak naszej koleżanki. Kiedy weszła na podwórko, Majlo zaczął się z nią bawić. Pierwszy raz widział tak małego pieska. Był bardzo nieostrożny (podczas zabawy lubi używać zębów, wyglądało to jakby złapał ją całą w pysk) więc zrezygnowaliśmy z dalszej ,,gonitwy". Kiedy szliśmy z przyjaciółmi i Perłą koło karczmy (Majlo został w domu) ktoś krzyknął ,,Majloo biegniee!" ( a wiedzcie, że było to wtedy, kiedy jeszcze otwierał te bramki). Ktoś puścił Perełkę i ona pobiegła do karczmy a Majlo za nią. Perła strasznie się go przestraszyła i piszczała. Schowała się pod stolikiem. Majlo nie chciał się już z nią bawić (chyba zrozumiał to, że ona się go bała), więc podszedł i tylko delikatnie ją powąchał. Szybko podbiegłam, złapałam go i odprowadziłam. To była bardzo szybka akcja. Dobrze, że w karczmie były pustki, hehe.


A teraz kilka słów o super spacerze. W sobotę idziemy sobie niedaleko stanicy wodnej (możecie ją sobie wygooglować jak chcecie: stanica wodna Cierzpiety) i naprzeciwko nas pojawia się pani z terierem walijskim na kolczatce i na flexi vario. Pyta się nas z daleka: pies czy suka? My odpowiadamy: Pies. A ona: To  F A T A L N I E! My się schowamy. No i sobie przechodzimy, na luziku, terier się pani wyrywa, warczy, szczeka na nas a my sobie idziemy powolutku, Majlo nawet się na psa nie spojrzy. Nie wiem, ale ktoś nam podmienił psa! No ale czytajcie dalej. Potem jak wracamy to kilka metrów od nas na drodze (błoto) stoi piękny, biały ( nie no brązowy) papilon. Zaczyna do nas biec! Nagle się zatrzymuje. A my nadal w tym samym miejscu. Majlo stoi zapatrzony, ja luzuję smycz (chciałam zobaczyć czy Majlo podbiegnie do niego) jednak nic. Majlo nawet nie drgnął. Po prostu się przyglądał. Wychodzą jacyś ludzie z działki i zabierają brudnego papilona. A my dalej stoimy w tym samym miejscu, hahaha!


Jak widzicie, pierwsze dni wakacji są  u nas mega szalone.Wydarzyło się już tak wiele. Są chwile radości, chwile dumy jak i chwile złości, smutku, zwątpienia. Każdy ma gorszy dzień. Majlo jednego dnia zachowuje się po prostu koszmarnie a następnego po prostu jakby ktoś podmienił nam psa.
Pragnę jeszcze dodać, że blog jest w trakcie ,,budowy", niedługo będzie już gotowy!


Koniecznie zostawcie linki do blogów!
Majlo&Wera


15 komentarzy:

  1. Bardzo aktywne są wasze wakacje. Życzę, żeby wycieczki rowerowe razem z Majlem były jak najlepsze i bezpieczne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety nie mam już wakacji, ale Wam życzę jak najwięcej wspólnych aktywności :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieźle Wam minął początek wakacji :D My to szczerze się leniłyśmy... Nie zrobiłyśmy nic produktywnego. To między innymi przez okropną pogodę, mojego lenia i ból gardła :/ Ale od następnego tygodnia bierzemy się do roboty. Nie mogę zmarnować tych wakacji.
    U Was sporo akcji było, macie przeżycia haha :P Współczuję tej sytuacji na rowerach, naprawdę mogło ci się coś stać... Na szczęście wszystko jest ok. :) Super, że Majlo tak lubi wodę! Nela za nią nie przepada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzymy, aby Nela przekonała się do wody!
      Jeszcze dużo czasu, wasze wakacje na pewno będą aktywne!

      Usuń
  4. Zazdroszczę wam dobrej pogody na kąpiel psa i różne spacery. U mnie prawie codziennie pada i dużo z Zafi nie robimy.
    Życzę wam wielu sukcesów z Majlem w te wakacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzymy dużo słońca! Na pewno się u Was wypogodzi :)
      Bardzo dziękujemy!

      Usuń
  5. My początek wakacji spędziliśmy aktywnie bo na obozie agility! :D Jeśli jesteś ciekawa jak mi minął tam czas to zapraszam na bloga i na naszego Youtube :)
    Pozdrawiamy!
    psy-z-potencjalem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. My narazie "nic" nie robimy (nic w cudzysłowiu, ponieważ trochę coś robimy, ale nie za dużo), ale dzisiaj zaczynam przyzwyczajać Soncię do kagańca i z Psotką poćwiczymy sztuczki i skakanie przez stacjonatę. Planuję także pojechać na wystawę psów pasterskich do Wrocławia i następnie na finały Latających psów do Warszawy (to tylko psie wyjazdy, oprócz tego jadę w góry, niestety bez psa :(, ale mam nadzieję że za rok już z pieskiem) Dobrze, że narazie jest ładna pogoda, oby taka pozostała!
    Super, że poradziliście sobie z uciekaniem Majla! Ja właśnie muszę sobie poradzić z uciekaniem Soni, dobrze, że Psotce to mija.
    Dobrze, że nic Ci się nie stało, mam nadzieję, że nie będzie mieli złych przygód, tylko same dobre.

    Ps. bardzo ładny wygląd bloga, robisz może na zamówienie?

    Pozdrawiamy|psotkaisonia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życzymy Wam powodzenia! Miłego wyjazdu! :)
      Wygląd bloga zrobiła mi Oliwia Szewczyk, polecam, naprawdę ma dziewczyna talent!

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję! Miłych wakacji!

      Usuń
  7. Fajny początek wakacji, oby tak dalej :)
    My niestety wakacji nie mamy, ale w wolnych chwilach korzystamy z letniej pogody.

    Pozdrawiam
    bialymaltan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życzymy jak najwięcej słońca!
      Również pozdrawiam..;

      Usuń