Wracamy!

Cześć! Dosyć długo tu nas nie było, bo ponad miesiąc! Nic się nie działo ciekawego, wartego opublikowania (a tak bardzo chciałam cokolwiek napisać, ale po prostu nie było o czym). Cierpiałam i cierpię nadal na brak zdjęć (taak, trzeba w końcu naładować lustro). Dzisiaj taki luźniejszy wpis o ciekawszych wydarzeniach. Nie działo się wiele, ale mam teraz wenę do pisania i chcę w końcu coś opublikować.



1. Zakupy
Tydzień temu byłyśmy na ,,psich" zakupach. Po długim i ciężkim wyborze kupiłyśmy Majlu małe kosteczki z firmy Lolo pets oraz kilka żwaczy w postaci płuc wołowych. Wszystko bardzo mu posmakowało, to w końcu Majlo nie?  Płuca wołowe zniknęły w trzy dni, a połowy kosteczek już nie ma (przydała się do nauki ósemki). 




2. Wiewiór - mamy to! 
W końcu udało nam się opanować wiewióra. Majlo wykonuje go już o wiele dłużej niż wcześniej, na pewno przez ten czas zdążę zrobić jakieś zdjęcie. A może już nowym obiektywem, na którego oszczędzam? Czas pokaże... Pamiętam kiedy mówiłam ,,Wiewiór? Majlo nie da rady!" No a teraz mamy wiewiórkowicza.


3. Spotkanie z Marysią, czyli oko w oko z małym dzieckiem
W środę  byliśmy na spacerze z Majlem, nasza koleżanką i jej małą siostrą - Marysią, która ma chyba około 2 latka. Jak Majlo zachowywał się w stosunku do niej?  Jednym słowem: koszmarnie. Bardzo się nią interesował, szczególnie wtedy kiedy wydawała piski albo sama szła. Oczywiście nie puszczałam go do niej, ale on przystawał i bacznie się jej przyglądał. Szłam z nim na przodzie i Majlo jak usłyszał płacz czy pisk szybko się odwracał i stał, aby poczekać, aż dziewczynka podejdzie. To było wkurzające.  Od czasu do czasu robiliśmy sobie przystanki. I tutaj zdecydowałam się puścić Majla bliżej Marysi, która ciągle była nim zainteresowana. Zależało mi na luźnej smyczy. Ale oczywiście musiał to wykorzystać. Chwila nieuwagi i....skoczył przednimi łapami na Marysię. Śmiała się a potem zaczęła płakać (trochę ją podrapał). Nakrzyczałam na Majla i założyłam mu kaganiec (na wszelki wypadek). W kagańcu szedł połowę drogi, nie zwracał uwagę na dziecko, dał się pogłaskać, jednym słowem: po prostu maskotka. Potem zdjęłam mu go. Pomyślałam, że może się już uspokoił. Ale za jakiś czas znowu to samo. Wiec znowu kaganiec. Byłam na niego taka zła, że miałam chęć zostawić go i przywiązać do drzewa. W kagańcu był mega grzeczny, jakby inny pies. A bez kagańca - po prostu bestia. Końcówkę drogi szedł bez tego ,,namordnika". Był grzeczny i nie zbliżał się do Marysi. Zaskoczyło mnie to, ale teraz sobie pomyślałam, że nie zaczepiał, bo był już zmęczony...


 
4. Kropeczka
Majlo ma niedaleko oka małą, czarną kropeczkę (widoczną na zdjęciu powyżej) taką, jaką mają onki.
Odkryłam ją, jak go czesałam :)

-------------------------------------------------------------------------------

I to już wszystko. Cieszę się, że w końcu coś napisałam. I mam nadzieję, że nie zapomnieliście o nas.
Od teraz posty będą częściej, mam już pomysł na następny! 


Zostawcie linki do swoich blogów!
Majlo&Werka

12 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wpis! Takie podsumowanie ostatnich dni. Marysia o ile się nie mylę to ma rok.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      A mi się wydawało, że ma więcej. Musimy się zapytać.

      Usuń
  2. Moje uwielbiają płucka wołowe! i właśnie mi przypomniałaś, że zapasy nam się kończą :(
    On jest taki niepowtarzalny, a uszka ma boskie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, znam to uczucie kiedy zpasasy się kończą :(
      Uszy do jego znak szczególny, pozdrawiam!

      Usuń
  3. Z przyjemnością czytam Twojego bloga. Masz dar do pisania, Majlo jest świetny. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za przemiłe słowa! Aż chce się pisać częściej :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  4. O, jestem ciekawa, jak wygląda wiewiór w wykonaniu Majlo. W końcu to taki duży, masywny psiak. Czekam więc na fotki. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego mielibyśmy zapomnieć, czekam na wiecej😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Nas też dawno nie było, z tego samego powodu.. W ogóle dopadł mnie jakiś "psi kryzys", ale wracamy do formy - mam nadzieję, że w wakacje to się poprawi :D Śliczne fotki i czekamy na następne posty!
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na więcej postów w takich razie, świetnie piszesz :D
    Jestem również ciekawa wiewióra Majlo, mam nadzieję na zdjęcia :D

    Pozdrawiam, kundelektezpotrafii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Możliwe ze za wcześnie zdjęłaś kaganiec. Skoro pies w nim zachowuje się normalnie, może zostaw go na dłuższy czas, a dopiero po kilku sesjach z dziećmi staraj się go powoli ściągać? Życzymy powodzenia :) Majlo na ostatnim zdjęciu wyglada jak uroczy niedźwiadek! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na fotkę Majlo jak robi wiewióra :D życzymy zniwelowania wszystkich problemów oraz udanych wakacji!

    Pozdrawiamy!
    http://z-zycia-owczarka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń