Konie, kaganiec i agresja - ostatnie dni.

Ostatni post był 21 marca, opowiadał  o Bampim. W kolejnym poście poruszyłam kwestię spuszczania psów w lesie. Jeszcze poprzedni był o stronkach i blogach. Dopiero następny jest o naszej codzienności, o naszych przygodach, wzlotach i upadkach. Trochę mi właśnie tego na tym blogu brakuje. Postów o nas, o naszych problemach i o rozwiązywaniu tych problemów. Muszę się bardziej na tym skupić. Tak więc  dziś o naszych wydarzeniach z kilku ostatnich dni.


 W ostatnich dniach Majlo zaczął się bardzo wyrywać do psów. Pod naszą nieobecność pogryzł się z kilkoma psami latającymi po ulicy (ktoś z nas zapomniał zamknąć bramy). Rzucił się również na rowerzystę z psem. Ta sytuacja była dosyć gwałtowna i niebezpieczna. Nie będę tego dokładnie opisywać. Schodziliśmy z górki, smycz się poluźniła, wykorzystał to i do psa... Stwierdziliśmy, że jest to agresja. Zdziwiła mnie ona, ponieważ nie miałam pojęcia że Majlo zdolny jest do takich ataków, więc nie jest za ciekawie.  Nie znam się na agresji i  podobnych sprawach. Jak będzie tak będzie, trzymajcie kciuki żeby przekonał się do nowego kagańca, który już niedługo będzie towarzyszył nam na spacerach. 


A tak poza tym to zagościła u nas wiosna!  Jest już cieplutko, są ptaki, motyle, kwiaty. Słońce i dłuższe spacery. W sobotę Majlo zaliczył już swoją pierwszą kąpiel w jeziorze, strasznie mu się podobało. Przez kilka dni bardzo dużo przeszliśmy. Teraz dzień jest dłuższy, więc jak skończymy odrabiać lekcje to jest jeszcze jasno....Możemy sobie pozwolić na dłuższe spacery. Ale wracając do kąpieli to szelki również się wykąpały. Teraz są czyściutkie i pachnące.

W poniedziałek minął rok odkąd Majlo jest z nami. Rok temu, właśnie 27.03.16.  pojechałam po niego z tatą. Był taki mały i grubiutki a teraz takie niedźwiedzisko jest.


Podczas ostatniego spaceru na naszą drogę wjechały cztery konie. Szybko osunęliśmy się na bok, aby zrobić im miejsce. Obawiałam się, że Majlo będzie się do nich wyrywał, ale myliłam się. Majlo był mega grzeczny. Stał i bacznie obserwował przejeżdżające konie. Machał nawet ogonem...

W sobotę zrobiłam zdjęcia do recenzji karmy, którą dostaliśmy od firmy Krakvet, na pewno dobrze Wam znanej. Myślę, że recenzja ukaże się w piątek.


Przywołanie jest trenowane i wychodzi super! Hmm...o czym tu jeszcze napisać? Marzec jest zdecydowanie najbardziej aktywnym miesiącem pod względem fotograficznym!


Do napiasania!
Majlo&Werka



Pierwsza rocznica śmierci Bampiego

Dzisiaj Pierwszy Dzień Wiosny - dzień radosny? Może i tak, ale nie dla wszystkich. Dokładnie rok temu, w tym dniu odszedł od nas Bampi. Był to pies wyjątkowy, bo jeden z pierwszych naszych zwierzaków. Dzisiaj mija rok odkąd go z nami nie ma...


Kiedy byłyśmy jeszcze małe, przyjechał do nas szczeniak z Warszawy. Bardzo chciałyśmy go nazwać ,,Bampi", bo tak miał na imię pies Noddiego. Noddy to bohater naszej ulubionej bajki. Tak też zostało. Młody psiak wychowywał się razem z nami. Wspólnie rośliśmy. Kiedy byłyśmy już starsze zaczęłyśmy interesować się psami. Kupiliśmy smycz i zaczęliśmy chodzić z Bampim na spacery. Bampi w mig opanował naukę chodzenia przy nodze, a był już w późnym wieku na tresurę. Kolejne kilka lat spędziliśmy na chodzeniu na rozmaite wyprawy. Codziennie w każdy wieczór wakacji chodziliśmy z nim oraz z naszym tatą ( to był nasz team : ja, Julia, nasz tata i Bampi) nad jezioro. Bampiol towarzyszył nam też w bardzo wielu wyprawach m. in. od Cierzpięt do Śwignajna. Był psem niezwykle odpornym, praktycznie nigdy nie był mocno chory. Raz zdarzały się problemy z łapą, nic z tym nie robiliśmy i znikło. 


Bampi lubił gryźć się z psami, uwielbiał wychodzić na ulicę. Umiał otwierać bramkę, tylko nigdy zamykać nie potrafił. Czasem odprowadzał nas na przystanek a potem wracał. Ach...dużo mieliśmy z nim przygód, połowy z nich po prostu nie pamiętam. Ale pewnego razu zastaliśmy go nieruszającego się. Z tego co wiemy, to wrócił skądś i  wymiotował...Prawdopodobnie czymś się otruł. Jeszcze oddychał, ale nie potrafił się podnieść. Zadzwoniliśmy po weta, aby go uśpił, ale on nie miał czasu i nie przyjechał. Bampi musiał po prostu zdychać. I to całą noc...Rankiem dziadek go zakopał. Gdzie? To tylko dziadek wie. 


Był psem niezwykle mądrym, posłusznym i wesołym. To właśnie on ,,wprowadził" mnie i Julię do świata psów. I za to mu dziękuję. Dziękuję mu za te wszystkie wspaniałe chwile, które razem przez te dwanaście lat przeżyliśmy. Za te spacery, szaleństwa, momenty. Za wszystko.Brakuje mi go bardzo, z resztą na pewno nie tylko mi. Zostawił w moim sercu bardzo dużą pustkę, którą wypełnia teraz Majlaczek.


Co jak co, ale on zawsze pozostanie moim idealnym owczarkiem...


Śpij, odpoczywaj i patrz na nas z góry...

Pies w lesie - weź smycz!

Zbliża się wiosna. Uwielbiana przeze mnie pora roku. Ciepłe dni, śpiewy ptaków, motyle, słońce  i coraz dłuższe spacery. A najlepiej z psem i to do lasu, bo gdzie indziej?  Łono natury to doskonałe miejsce na spacer! Wiosenny las może nas zauroczyć. I to bardzo. My sobie idziemy, pies biega luzem, od czasu do czasu włażąc w krzaki - wszyscy jesteśmy zachwyceni. Ale las i jego mieszkańcy nie zupełnie...Dzisiaj poruszę temat o psach bez smyczy,biegających w lesie.



 Obserwując psie blogi, fanpejdże czy inne media społecznościowe można natknąć się na zdjęcia psów w lesie, które najczęściej pozują czy siedzą na jakiejś leśnej drodze. Takich zdjęć w internecie jest masa, choćby te powyższe czy też inne zdjęcia z tego bloga. Psiarze często spuszczają swoje psy w lesie, bo jest to wygodne i psu jest swobodnie, może się wybiegać, ale mało kto wie, że robi to nielegalnie....


 Ustawa o Lasach z dnia 28 września 1991 r. (Dz. U. 91.101.444) w art. 30 pkt 13 mówi, że zabrania się w lasach puszczania psów luzem.


Jak myślicie, dlaczego? Spróbuję to Wam trochę przybliżyć. Po pierwsze pies zagraża naturze. Może pogonić sarnę lub inne zwierzę, może je nawet zamęczyć na śmierć. Psiak może uszkodzić leśne uprawy np. wejść do szkółki leśnej i podeptać młode krzewy czy drzewka.  Może również przestraszyć ptaki, przegonić zające itp. Po drugie, na spuszczonego psa czeka wiele niebezpieczeństw. Może on zaplątać się we wnyki, zjeść trutkę przeciw wściekliźnie dla dzikich zwierząt czy spotkać jakieś wściekłe zwierzę, które może go zaatakować. Psy mogą znaleźć też padlinę (dla niewiedzących: padlina to rozkładające się ciało martwego zwierzęcia)  mogą się w niej wytarzać albo zjeść. Zwierzę, które padło mogło mieć jakieś choroby czy pasożyty, więc psiak, który zje taki pokarm może poważnie zachorować...Nasi pupile mogą również spaść pod samochód, goniąc leśnego zwierzaka, niewykluczone jest też to, że mogą strzelać do nich myśliwi.



 Leśnicy proszą i pouczają. Nie interesuje ich to, że nasz pies super się przywołuje, czy jest grzeczny jak baranek. Ma być na smyczy i koniec. Las to nie psi wybieg, muszą obowiązywać nas jakieś zasady. Las to przede wszystkim dom zwierząt, nie jesteśmy w nim sami. My psiarze, chcemy jak najlepiej dla pupila i dlatego Ci, którzy przestrzegają prawa zakupują linki. Linka to długi sznur, który umożliwia psu swobodę, najczęściej jest on 10 - 20 metrowy. My mamy taką linkę i już nie zamierzamy spuszczać Majla ze smyczy. Zrozumiałam mój błąd, robiłam to nielegalnie. Nad spuszczonym Majlem nie miałam władzy, bo przecież  nie zawsze mam pewność, że się przywoła, więc ryzykować nie chcę. Ale po pierwsze nie chcę być przeciw naturze. Za spuszczanie psa możemy zapłacić mandat : Kodeks wykroczeń art. 166 mówi: Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany.


Tak więc jeżeli Majlo będzie teraz chodził na lince to kończymy przygodę z przywołaniem. Jest już ono po prostu nie potrzebne. Majlo na lince jest bezpieczny, przywoła się na niej, więc nie widzę potrzeby dalszej nauki przywołania.


Jak widzicie na spuszczonego psa czyha wiele niebezpieczeństw. Najgorsze w tym jest to, ze niektórzy nie są tego świadomi. Musimy to zrozumieć, a jak już zrozumiemy to pouczajmy, upominajmy, to ważne. Mamy tylko jedną Ziemię a jej przyszłość zależy od każdego na pozór niewielkiego ludzkiego działania, zależy od każdego z nas. Więc apeluję do wszystkich : szanujcie przyrodę i nie spuszczajcie psów w lesie!





Majlo&Werka