Wracamy!

Cześć! Dosyć długo tu nas nie było, bo ponad miesiąc! Nic się nie działo ciekawego, wartego opublikowania (a tak bardzo chciałam cokolwiek napisać, ale po prostu nie było o czym). Cierpiałam i cierpię nadal na brak zdjęć (taak, trzeba w końcu naładować lustro). Dzisiaj taki luźniejszy wpis o ciekawszych wydarzeniach. Nie działo się wiele, ale mam teraz wenę do pisania i chcę w końcu coś opublikować.



1. Zakupy
Tydzień temu byłyśmy na ,,psich" zakupach. Po długim i ciężkim wyborze kupiłyśmy Majlu małe kosteczki z firmy Lolo pets oraz kilka żwaczy w postaci płuc wołowych. Wszystko bardzo mu posmakowało, to w końcu Majlo nie?  Płuca wołowe zniknęły w trzy dni, a połowy kosteczek już nie ma (przydała się do nauki ósemki). 




2. Wiewiór - mamy to! 
W końcu udało nam się opanować wiewióra. Majlo wykonuje go już o wiele dłużej niż wcześniej, na pewno przez ten czas zdążę zrobić jakieś zdjęcie. A może już nowym obiektywem, na którego oszczędzam? Czas pokaże... Pamiętam kiedy mówiłam ,,Wiewiór? Majlo nie da rady!" No a teraz mamy wiewiórkowicza.


3. Spotkanie z Marysią, czyli oko w oko z małym dzieckiem
W środę  byliśmy na spacerze z Majlem, nasza koleżanką i jej małą siostrą - Marysią, która ma chyba około 2 latka. Jak Majlo zachowywał się w stosunku do niej?  Jednym słowem: koszmarnie. Bardzo się nią interesował, szczególnie wtedy kiedy wydawała piski albo sama szła. Oczywiście nie puszczałam go do niej, ale on przystawał i bacznie się jej przyglądał. Szłam z nim na przodzie i Majlo jak usłyszał płacz czy pisk szybko się odwracał i stał, aby poczekać, aż dziewczynka podejdzie. To było wkurzające.  Od czasu do czasu robiliśmy sobie przystanki. I tutaj zdecydowałam się puścić Majla bliżej Marysi, która ciągle była nim zainteresowana. Zależało mi na luźnej smyczy. Ale oczywiście musiał to wykorzystać. Chwila nieuwagi i....skoczył przednimi łapami na Marysię. Śmiała się a potem zaczęła płakać (trochę ją podrapał). Nakrzyczałam na Majla i założyłam mu kaganiec (na wszelki wypadek). W kagańcu szedł połowę drogi, nie zwracał uwagę na dziecko, dał się pogłaskać, jednym słowem: po prostu maskotka. Potem zdjęłam mu go. Pomyślałam, że może się już uspokoił. Ale za jakiś czas znowu to samo. Wiec znowu kaganiec. Byłam na niego taka zła, że miałam chęć zostawić go i przywiązać do drzewa. W kagańcu był mega grzeczny, jakby inny pies. A bez kagańca - po prostu bestia. Końcówkę drogi szedł bez tego ,,namordnika". Był grzeczny i nie zbliżał się do Marysi. Zaskoczyło mnie to, ale teraz sobie pomyślałam, że nie zaczepiał, bo był już zmęczony...


 
4. Kropeczka
Majlo ma niedaleko oka małą, czarną kropeczkę (widoczną na zdjęciu powyżej) taką, jaką mają onki.
Odkryłam ją, jak go czesałam :)

-------------------------------------------------------------------------------

I to już wszystko. Cieszę się, że w końcu coś napisałam. I mam nadzieję, że nie zapomnieliście o nas.
Od teraz posty będą częściej, mam już pomysł na następny! 


Zostawcie linki do swoich blogów!
Majlo&Werka

Przysmaki MrDoo - recenzja

Na początku kwietnia otrzymaliśmy od sklepu Krakvet kolejne psie produkty do przetestowania. Przyjechała do nas ogromna paka a w niej: 12 butelek wody i przysmaki MrDoo. Dzisiaj recenzja przysmaków, ale niestety, tylko dwóch rodzai, ponieważ ktoś zakosił się do smaków i zostały nam tylko dwa opakowania. Muszę tego bardziej pilnować. Nie wiem, kto to był. Może kot?


,,MrDoo to linia idealnie dopracowanych, mięsnych przysmaków, przygotowanych specjalnie z myślą o naszych podopiecznych. Ich pyszny smak i niepowtarzalna receptura są dostosowane do potrzeb psów, dzięki czemu przypadną do gustu nawet najbardziej wymagającym zwierzęcym koneserom.Bardzo wysoka zawartość mięsa (powyżej 96%) zapewni Twojemu psu dużą porcję energii na cały dzień. Bogate w białko przysmaki MrDoo to idealne uzupełnienie jego diety. Mogą służyć zarówno jako pyszna przekąska, jak i nagroda podczas treningu. Duży wybór smaków umożliwia dobranie przekąski zgodnie z indywidualnymi upodobaniami Twojego podopiecznego."


 Opakowanie
 Opakowanie jest do połowy przezroczyste,więc można zobaczyć zawartość paczki. Na samej górze mamy niewielką etykietę, która ma bardzo ładną grafikę. W każdym opakowaniu znajduje się pochłaniacz tlenu, dzięki któremu przysmaki nie wysychają. Oprócz niego mamy tu także zapięcie strunowe. Każdy rodzaj przysmaków oznaczony został takim jakby logo, na którym jest rysunek zwierzęcia, z którego przysmaki zostały zrobione. Loga są w różnych kolorach, powyżej mamy akurat kurczaka, który ma czerwony kolor.






  
Analiza: białko 55%, tłuszcz 2,2%, popiół 3%, włókno 0,2%, wilgotność 23%
Skład: kurczak 52,3%; dorsz 41,5%, sól 0.2%; skrobia 2%, gliceryna 2%; sorbitol 2%
Czyli nasze zawijaski! Najlepsze z najlepszych. Majlo od razu je pokochał. Fajny kształt, nie za duże, nie brudzą rąk, świetny skład, łatwo się łamią a przy tym bardzo pomocne przy nauce wiewióra. Majlo bardzo się na nie nakręca. Dla nas bomba!





Analiza: białko 55%, tłuszcz 2,2%, popiół 3%, włókno 0,2%, wilgotność 23%
Skład: kurczak 96,8%, sól 0,2%, gliceryna 1,5%, sorbitol 1,5%

Majlowi bardzo smakują, najdłużej je zjada. Doskonałe jako przekąska, są twarde, więc zjedzenie ich potrwa trochę czasu. Mięsko, które jest owinięte bez problemu można zdjąć.Majlo dla nich potrafi zrobić dosłownie wszystko!




Składy
Składy wszystkich smaków z MrDoo są bardzo dobre. Zawierają one ponad 80% mięsa. Zostały napisane na etykiecie w różnych językach, za co daję wielkiego plusa...Podając te smaki mam pewność, że podaję Majlowi to, co najlepsze.
 


Cena
Smakołyki są w sklepie Krakvet i niestety, nigdzie indziej nie mogłam ich znaleźć. Za 80 gramowe opakowanie w wspomnianych sklepie zapłacimy 11,90 zł. Cena jest dość wysoka, ale  nie zapominajmy o świetnej jakości.



Podsumowanie :

  - świetne opakowanie
- ładna grafika
- zamknięcie strunowe
- doskonałe składy
- dużo rodzajów przysmaków
- mają brzydki zapach, przez który zachęcają psa do zjedzenia
- tak smakują zwierzakom, że same się do nich dobierają
- minusów nie dostrzeżono 


 Przysmaki jak najbardziej godne polecenia!
 Dziękujemy za możliwość testowania.




 Następnym razem będzie więcej!
Majlo&Werka

,,Bezludna wyspa" - nasza nowa miejscówka

 Witajcie po świętach! Jak Wam minęły? Leniwie, szczęśliwie a może aktywnie? Nam bardzo aktywnie, ponieważ dużo chodziliśmy, nie siedzieliśmy cięgle przy stole. Wykorzystaliśmy wolny czas najlepiej jak potrafiliśmy, żeby potem nie żałować. Odkryliśmy także nowe miejsce, które jest po prostu genialne. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam właśnie o tym miejscu. No to co? Zaczynamy?


Uwielbiam miejsca dzikie, opustoszałe. Miejsca mało znane wśród turystów czy mieszkańców wsi. Miejsca, które żyją własnym życiem. Jesteśmy tam tylko my, pies i budząca się do życia wiosną przyroda. Nie mamy obaw, że zaraz wyskoczą nam przed samą drogą jacyś ludzie, którzy nie mają psa na smyczy czy choćby ci, którzy nie zachowują w lesie spokoju. Wiedzcie, że takich ludzi w lesie jest masa, szczególnie wiosną i latem... Bo właśnie spokój i ta leśna cisza jest najlepsza w takich miejscach. W tej leśnej ciszy można usłyszeć tysiąc głosów. Szum lasu, plusk wody, śpiew wilgi lub innego ptaka, skrzek żab czy trzepot skrzydeł kormoranów albo krzykliwe mewy, których tak dużo jest nad naszym jeziorem. W takim dzikim miejscu możemy poczuć się częścią lasu, przyrody, która tak szybko zanika w wyniku wycinki drzew czy zakładania różnych okręgów przemysłowych.


Nasza ,,bezludna wyspa" jest brzegiem wysuniętym w głąb jeziora. Dojście do niej jest dosyć trudne, ponieważ bronią go rozmaite krzaki i krzewy. Ale dla tych, którzy odważą się pokonać  ,,morza zarośli" czeka naprawdę wspaniałe miejsce. Najpierw wyłaniają nam się dwa drzewa, które mega fajnie ze sobą wyglądają. Jak podejdziemy bliżej naszą uwagę przykuje duży szkielet namiotu, owiniętego jakąś folią oraz masa butelek po piwie. Nie spodziewaliście się tego prawda? My też nie. No niestety tak to już jest z tymi ludźmi, nie szanują...Jest też palenisko od ogniska i stara, dziurawa łódka. Czyżby nasza ,,bezludna wyspa" nie była wcale bezludna?  Tego się chyba nie dowiemy, ale wydaje mi się, że kiedyś na pewno łowili tu rybacy. Te śmieci to może ich sprawka?  Jedna rzecz mnie martwi i ciekawi: co jest w tych białych workach, przy których Majla tyle węszył?


 Przejdźmy do przyjemniejszych rzeczy. Śmieci oczywiście zostaną przez nas posprzątane...Kiedy miniemy już przykry widok wyłania nam się mega grube, przewrócone drzewo. Połowa niego zatopiona jest w jeziorze a druga połówka służy do siedzenia (akurat jest tam mech). Jak już usadowimy się na tym drzewie (kiedy jest słoneczny dzień drzewo jest podgrzewane przez słońce) to mamy przepiękny widok na jezioro. No i na mewy i kormorany, które tam, na naszym jeziorze mieszkają. Także na tym drzewie jest doskonałe miejsce do obserwacji.

Widoczek na jezioro
Ymh...Julia mi weszła w kadr; porośnięta mchem ławka
Druga połowa drzewa

Jak już się napatrzymy na jezioro, zawsze idziemy na górę, do lasu. Tam również są fajne miejscówki i widoczki. Ale pewnego razu, jak byliśmy właśnie tam na górze zauważyliśmy między drzewami pewien dom. Czyżby baby- jagi? Eee..nie. Tam mieszka leśniczy. Wyczuł nas jego pies Kropka, suka bernardyna. Majlo mega się wystraszył jej donośnego szczeku i zszedł w dół się wykąpać, bo jak wiecie Majlo uwielbia się pluskać w jeziorze bez względu na pogodę. Dziwi mnie to, że leśniczy ma tak blisko do tego miejsca i nie posprząta tych śmieci....


Ta wyspa dla Majla to po prostu raj, park rozrywki. Dla Julii to doskonałe miejsce do obserwacji ptaków a dla mnie to świetny plener fotograficzny. Czyż nie fajnie się zgraliśmy?


  Ja, Julia i Majlo uwielbiamy odkrywać nowe miejsca. Uwielbiamy chodzić, i to dużo chodzić, obserwować, podziwiać i cieszyć się tym, co dała nam przyroda. Kochamy z nią obcować! Mamy satysfakcję z tego, że Mazury to nasz prawdziwy cud natury! Każdemu życzę takiego swojego dzikiego miejsca, w którym będzie się czuł dobrze, w którym będzie obcował z przyrodą, bo w lesie nie ma Wi-Fi ale znaleźć można lepsze połączenie.




                                          Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się znaleźć takie fajne miejsce, mam nadzieję, że dobrze je zagospodarujemy.
Majlo&Werka

Wesołego ,,Alleluja'!

Zdrowych, Pogodnych Świąt Wielkanocnych, przepełnionych wiarą, nadzieją i miłością. Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz wesołego "Alleluja". Niech radosne Alleluja będzie dla Was ostoją zwycięskiej miłości i niezłomnej wiary.  
                                                                                                   Życzą: Majlo i Weronika

Recenzja karmy Petvita

Jak już wiecie, niedawno zawarliśmy współpracę z firmą Krakvet. Kolejnym produktem do przetestowania była karma Petvita, którą otrzymaliśmy w trzech wariantach smakowych:  kurczak, kaczka i owca. Dostaliśmy cztery worki karmy po 2,5 kg, czyli praktycznie 10 kg. Jesteście ciekawi jak się u nas sprawdziła? Zapraszam do czytania!



Na początku trochę informacji, które pochodzą ze sklepu Krakvet :

,,Petvita to marka produkująca karmy dla psów, która powstała by móc zaoferować najlepsze rozwiązania żywieniowe. Cechą charakterystyczną tych karm jest bardzo duża zawartość mięsa, które jest niezbędne do prawidłowego żywienia naszych czworonożnych przyjaciół. Wszystkie składniki są naturalne i najwyższej jakości. Dla producenta bardzo ważne jest również to, by karmy nie zawierały zbóż, dlatego są idealne dla psów wrażliwych. Karmy Petvita są dostosowane do specjalnych potrzeb psów różnych ras i dostępne w naszym sklepie w wielu wyśmienitych smakach. Wśród szerokiego wyboru na pewno każdy znajdzie odpowiednie rozwiązanie żywieniowe dla swojego pupila."


          Zalety karmy Petvity:
  • Wysoka zawartość mięsa
  • Produkt bezglutenowy
  • Wsparcie dla kości i mięśni 
  •  Błyszcząca sierść
  •  Zapach ciała zwierzęcia
  •  Poprawa odporności
  •  Kwasy omega 3 i 6
  •  Wsparcie dla układu pokarmowego 


Opakowanie
 Opakowanie ma bardzo ładną i kolorową szatę graficzną. Dzięki temu rzuca się ono w oczy i zachęca do zakupu. Na przodzie widnieje duże logo firmy, a z tyłu znajdują się składy, które są w kilku językach. Znajdują się tam również tabelki z dawkowaniem oraz data ważności karmy. Jedynym minusem, jeśli chodzi  o wygląd jest brak zamknięcia strunowego, tak bardzo cenionego przez nas psiarzy.


---------------------------------------------------------------------------------------------------

PETVITA Adult Large Chicken
                     Pełnoporcjowa karma z kurczakiem dla dorosłych psów dużych ras

PETVITA Adult Large Chicken to monobiałkowa karma idealnie przystosowana do potrzeb
 dorosłych psów dużych ras (powyżej 25kg). Ponad 50% zawartość świeżego, dehydratyzowanego mięsa z kurczaka stanowi wyjątkowo pożywny posiłek każdego dnia. Jest to karma pełnoporcjowa, w całości pokrywająca dzienne zapotrzebowanie żywieniowe psa. Nie zawiera glutenu ani żadnych sztucznych dodatków. Stworzona wyłącznie z najwyższej jakości naturalnych składników. Stanowi idealne źródło wysoce przyswajalnego białka, niezbędnego dla prawidłowej pracy całego organizmu.


  SKŁAD: dehydratyzowane mięso z kurczaka 50,25%, ziemniaki (31%), groszek (13%), tłuszcz zwierzęcy, hydrolizowane białko zwierzęce, lucerna (alfalfa), wysłodki buraczane, pulpa z cykorii (FOS), suszone jabłka, dehydratyzowane drożdże browarniane, mączka chleba świętojańskiego, świeży olej z łososia, celuloza, suszona marchew, MOS (manno-oligosacharydy), makleja, glukozamina i siarczan chondroityny (2500 mg/kg), MSM (metylosulfonylometan) (40 mg/kg), wyciąg z juki schidigera, rozmaryn, winorośl vitis,
kurkuma, cytrusy, czapetka. 

GRANULKI: nie są za twarde, średniej wielkości, trochę tłuste.

SMAK:  Karma Majlowi bardzo przypadła do gustu, jadł aż mu się uszy trzęsły. I co najważniejsze miska była zawsze pusta, a kupy zdrowe. Sierść wygląda teraz zdecydowanie lepiej, jest błyszcząca.



------------------------------------------------------------------------------------------------------

PETVITA Junior Large Duck
  Pełnoporcjowa karma z kaczką dla szczeniąt dużych ras
 PETVITA Junior Large Duck to perfekcyjnie dopracowana, pełnoporcjowa karma, doskonale pokrywająca zapotrzebowanie żywieniowe szczeniąt dużych ras (waga dorosłego psa powyżej 25kg). Duża zawartość świeżego, dehydratyzowanego mięsa z kaczki gwarantuje Twojemu psu pełnowartościowy, bogaty w proteiny posiłek. Karma ta jest również polecana dla alergików, gdyż zawiera jedno źródło białka. Ułatwia to właścicielom psów szybkie eliminowanie przyczyn uczuleń. Zawiera naturalne antyoksydanty i kwasy Omega-3, potrzebne do prawidłowego rozwoju psiego organizmu. PETVITA Junior Large Duck stworzona jest wyłącznie z naturalnych składników, bez stosowania sztucznych polepszaczy smaku. Karma nie zawiera zbóż.


SKŁAD: dehydratyzowane mięso z kaczki 51,54%, groszek, ziemniaki, tłuszcz zwierzęcy, białko ziemniaczane, hydrolizat białka zwierzęcego, pulpa cykorii (naturalne źródło FOS i inuliny), mąka chleba świętojańskiego, pulpa buraczana, lucerna, siemię lniane, suszone jabłka, suszony kryl arktyczny (naturalne źródło EPA i DHA), drożdże browarniane (naturalne źródło MOS), glukozamina i chondroityna (2500 mg/kg), suszona żurawina, Yucca schidigera, MSM (Metylosulfonylometan)(40 mg/kg), rozmaryn, winorośl, ostryż, cytrus, czapetka.  

GRANULKI: nie za twarde, średniej wielkości, trochę tłuste.

SMAK: Majlo z wielką chęcią zjadał tę karmę, bardzo mu posmakowała. Szybko i sprawnie rozgryzał granulki.



--------------------------------------------------------------------------------------------------

Składy
Bardzo podoba mi się skład, zarówno w pierwszej karmie jak i w drugiej, ponieważ znajdziemy w nim dużą ilość mięsa. Jedyne co mnie trochę rozczarowało w tej karmie to to, że w składzie na opakowaniu nie było podane ile czego jest w procentach. Musiałam to sprawdzić na stronie. Nie spodziewałam się tego po tak oryginalnej firmie, jaką jest dla mnie Petvita.


Cena
 Petvita dostępna jest w opakowaniach 2,5 kg, 14 kg lub 2x14 kg.
  • 2,5 kg – 71,90 zł.
  • 14 kg – 249,00 zł.
  • 2 x 14 kg – 489,00 zł.



Podsumowanie
Karma Petvita wywołała na mnie duże wrażenie. Jestem z niej bardzo zadowolona.



 Zalety:
- super skład
- duży wybór smaków
- dobrze dostosowany rozmiar granulek do wielkości psa
- bez zawartości zbóż
- świetna jakość
- zachęcający zapach
- bardzo ładna strona internetowa firmy :D



Minusy:
 - cena
 - brak zamknięcia strunowego
- brak zapisu procentowego w składzie na opakowaniu




Karma jak najbardziej godna polecenia! Dziękujemy za możliwość testów.

 


Konie, kaganiec i agresja - ostatnie dni.

Ostatni post był 21 marca, opowiadał  o Bampim. W kolejnym poście poruszyłam kwestię spuszczania psów w lesie. Jeszcze poprzedni był o stronkach i blogach. Dopiero następny jest o naszej codzienności, o naszych przygodach, wzlotach i upadkach. Trochę mi właśnie tego na tym blogu brakuje. Postów o nas, o naszych problemach i o rozwiązywaniu tych problemów. Muszę się bardziej na tym skupić. Tak więc  dziś o naszych wydarzeniach z kilku ostatnich dni.


 W ostatnich dniach Majlo zaczął się bardzo wyrywać do psów. Pod naszą nieobecność pogryzł się z kilkoma psami latającymi po ulicy (ktoś z nas zapomniał zamknąć bramy). Rzucił się również na rowerzystę z psem. Ta sytuacja była dosyć gwałtowna i niebezpieczna. Nie będę tego dokładnie opisywać. Schodziliśmy z górki, smycz się poluźniła, wykorzystał to i do psa... Stwierdziliśmy, że jest to agresja. Zdziwiła mnie ona, ponieważ nie miałam pojęcia że Majlo zdolny jest do takich ataków, więc nie jest za ciekawie.  Nie znam się na agresji i  podobnych sprawach. Jak będzie tak będzie, trzymajcie kciuki żeby przekonał się do nowego kagańca, który już niedługo będzie towarzyszył nam na spacerach. 


A tak poza tym to zagościła u nas wiosna!  Jest już cieplutko, są ptaki, motyle, kwiaty. Słońce i dłuższe spacery. W sobotę Majlo zaliczył już swoją pierwszą kąpiel w jeziorze, strasznie mu się podobało. Przez kilka dni bardzo dużo przeszliśmy. Teraz dzień jest dłuższy, więc jak skończymy odrabiać lekcje to jest jeszcze jasno....Możemy sobie pozwolić na dłuższe spacery. Ale wracając do kąpieli to szelki również się wykąpały. Teraz są czyściutkie i pachnące.

W poniedziałek minął rok odkąd Majlo jest z nami. Rok temu, właśnie 27.03.16.  pojechałam po niego z tatą. Był taki mały i grubiutki a teraz takie niedźwiedzisko jest.


Podczas ostatniego spaceru na naszą drogę wjechały cztery konie. Szybko osunęliśmy się na bok, aby zrobić im miejsce. Obawiałam się, że Majlo będzie się do nich wyrywał, ale myliłam się. Majlo był mega grzeczny. Stał i bacznie obserwował przejeżdżające konie. Machał nawet ogonem...

W sobotę zrobiłam zdjęcia do recenzji karmy, którą dostaliśmy od firmy Krakvet, na pewno dobrze Wam znanej. Myślę, że recenzja ukaże się w piątek.


Przywołanie jest trenowane i wychodzi super! Hmm...o czym tu jeszcze napisać? Marzec jest zdecydowanie najbardziej aktywnym miesiącem pod względem fotograficznym!


Do napiasania!
Majlo&Werka



Pierwsza rocznica śmierci Bampiego

Dzisiaj Pierwszy Dzień Wiosny - dzień radosny? Może i tak, ale nie dla wszystkich. Dokładnie rok temu, w tym dniu odszedł od nas Bampi. Był to pies wyjątkowy, bo jeden z pierwszych naszych zwierzaków. Dzisiaj mija rok odkąd go z nami nie ma...


Kiedy byłyśmy jeszcze małe, przyjechał do nas szczeniak z Warszawy. Bardzo chciałyśmy go nazwać ,,Bampi", bo tak miał na imię pies Noddiego. Noddy to bohater naszej ulubionej bajki. Tak też zostało. Młody psiak wychowywał się razem z nami. Wspólnie rośliśmy. Kiedy byłyśmy już starsze zaczęłyśmy interesować się psami. Kupiliśmy smycz i zaczęliśmy chodzić z Bampim na spacery. Bampi w mig opanował naukę chodzenia przy nodze, a był już w późnym wieku na tresurę. Kolejne kilka lat spędziliśmy na chodzeniu na rozmaite wyprawy. Codziennie w każdy wieczór wakacji chodziliśmy z nim oraz z naszym tatą ( to był nasz team : ja, Julia, nasz tata i Bampi) nad jezioro. Bampiol towarzyszył nam też w bardzo wielu wyprawach m. in. od Cierzpięt do Śwignajna. Był psem niezwykle odpornym, praktycznie nigdy nie był mocno chory. Raz zdarzały się problemy z łapą, nic z tym nie robiliśmy i znikło. 


Bampi lubił gryźć się z psami, uwielbiał wychodzić na ulicę. Umiał otwierać bramkę, tylko nigdy zamykać nie potrafił. Czasem odprowadzał nas na przystanek a potem wracał. Ach...dużo mieliśmy z nim przygód, połowy z nich po prostu nie pamiętam. Ale pewnego razu zastaliśmy go nieruszającego się. Z tego co wiemy, to wrócił skądś i  wymiotował...Prawdopodobnie czymś się otruł. Jeszcze oddychał, ale nie potrafił się podnieść. Zadzwoniliśmy po weta, aby go uśpił, ale on nie miał czasu i nie przyjechał. Bampi musiał po prostu zdychać. I to całą noc...Rankiem dziadek go zakopał. Gdzie? To tylko dziadek wie. 


Był psem niezwykle mądrym, posłusznym i wesołym. To właśnie on ,,wprowadził" mnie i Julię do świata psów. I za to mu dziękuję. Dziękuję mu za te wszystkie wspaniałe chwile, które razem przez te dwanaście lat przeżyliśmy. Za te spacery, szaleństwa, momenty. Za wszystko.Brakuje mi go bardzo, z resztą na pewno nie tylko mi. Zostawił w moim sercu bardzo dużą pustkę, którą wypełnia teraz Majlaczek.


Co jak co, ale on zawsze pozostanie moim idealnym owczarkiem...


Śpij, odpoczywaj i patrz na nas z góry...